Witam. Chciałbym zasięgnąć informacji czy takowy stosunek w poprawnie i dobrze zarządzanych przedsiębiorstwach istnieje? Czy są jakieś zalecenia autorytetów w tej dziedzinie? (linki)
Czy jedyną słuszną drogą jest generowanie zysku przez firmę?
Pracuję w firmie na niższym szczeblu kierowniczym (zakład przynosi ogromne zyski), ale od pewnego czasu zacząłem się zastanawiać czy to ze mną jest coś nie tak czy może system jest chory?
O co chodzi. Firma zatrudnia 1400 osób. Pracowników tzw. fizycznych jest niecały tysiąc czyli przełożenie mniej więcej 2,5:1. Skąd w takim razie bierze się tak doskonały wynik finansowy firmy? Otóż gro ludzi zatrudnionych na stanowiskach kierowniczych ma za zadanie pilnować bezwzględnej dyscypliny. Inaczej. Dział inżynierii przemysłowej wylicza, że dany pracownik na 8h jest w stanie wykonać tyle i tyle, załóżmy 100 jednostek czegoś. No i my, kierownicy niższego szczebla mamy różne szkolenia jak manipulować ludźmi, jak na nich wpływać, by dawali z siebie więcej, by mogli dokonywać rzeczy niemożliwych i osiągali wyniki 130-150 jednostek. Nie muszę dodawać, że to mocno zahacza o mobbing, ale taki w "białych rękawiczkach", by trudno znaleźć paragraf. Jest to cały szereg wymagań, premiowania, wydawania dodatkowych poleceń i innych rzeczy, których zaczynam się wstydzić. Za miękki jestem?
Skłoniło mnie do zmiany myślenia ogólne niezadowolenie pracowników ostatnimi czasami. Zaczynają się wychylać jednostki, które dostrzegają, że są manipulowani, a my mamy za zadanie szukać na nich haków, by ich z przedsiębiorstwa wyeliminować.
Moje wykształcenie nie ma nic wspólnego z zarządzaniem i dlatego zadaje sobie te pytania, bo nie wiem gdzie jest granica i czy wszystkie działania ścisłego kierownictwa firmy można wytłumaczyć, bo m.in. albo głównie poprzez te formy nacisku przedsiębiorstwo przynosi ogromne zyski. I to nawet takie, że nie jesteśmy w stanie zaspokoić rynku.


