stosunek "umysłowych" do "fizycznych"

Podstawy, metody i techniki zarządzania. Różne dziedziny zarządzania (jakość, strategie, efektywność, controlling)

stosunek "umysłowych" do "fizycznych"

Postprzez robbie » 12 sty 2012, o 10:35

Witam. Chciałbym zasięgnąć informacji czy takowy stosunek w poprawnie i dobrze zarządzanych przedsiębiorstwach istnieje? Czy są jakieś zalecenia autorytetów w tej dziedzinie? (linki)

Czy jedyną słuszną drogą jest generowanie zysku przez firmę?
Pracuję w firmie na niższym szczeblu kierowniczym (zakład przynosi ogromne zyski), ale od pewnego czasu zacząłem się zastanawiać czy to ze mną jest coś nie tak czy może system jest chory?

O co chodzi. Firma zatrudnia 1400 osób. Pracowników tzw. fizycznych jest niecały tysiąc czyli przełożenie mniej więcej 2,5:1. Skąd w takim razie bierze się tak doskonały wynik finansowy firmy? Otóż gro ludzi zatrudnionych na stanowiskach kierowniczych ma za zadanie pilnować bezwzględnej dyscypliny. Inaczej. Dział inżynierii przemysłowej wylicza, że dany pracownik na 8h jest w stanie wykonać tyle i tyle, załóżmy 100 jednostek czegoś. No i my, kierownicy niższego szczebla mamy różne szkolenia jak manipulować ludźmi, jak na nich wpływać, by dawali z siebie więcej, by mogli dokonywać rzeczy niemożliwych i osiągali wyniki 130-150 jednostek. Nie muszę dodawać, że to mocno zahacza o mobbing, ale taki w "białych rękawiczkach", by trudno znaleźć paragraf. Jest to cały szereg wymagań, premiowania, wydawania dodatkowych poleceń i innych rzeczy, których zaczynam się wstydzić. Za miękki jestem?

Skłoniło mnie do zmiany myślenia ogólne niezadowolenie pracowników ostatnimi czasami. Zaczynają się wychylać jednostki, które dostrzegają, że są manipulowani, a my mamy za zadanie szukać na nich haków, by ich z przedsiębiorstwa wyeliminować.

Moje wykształcenie nie ma nic wspólnego z zarządzaniem i dlatego zadaje sobie te pytania, bo nie wiem gdzie jest granica i czy wszystkie działania ścisłego kierownictwa firmy można wytłumaczyć, bo m.in. albo głównie poprzez te formy nacisku przedsiębiorstwo przynosi ogromne zyski. I to nawet takie, że nie jesteśmy w stanie zaspokoić rynku.
robbie
Vogon
Vogon
 
Posty: 3
Dołączył(a): 12 sty 2012, o 10:07

Re: stosunek "umysłowych" do "fizycznych"

Postprzez Slawomir Wawak » 12 sty 2012, o 21:06

Celem firmy jest nie tyle zysk, co maksymalizacja wartości dla jego akcjonariuszy/właścicieli. Od zysku trzeba zapłacić podatek, a to się przecież nie opłaca. Manipulowanie finansami, zyskami i transfery środków za granicę pomagają w tym, aby mieć pieniądze, a nie płacić podatków. Ale to inna sprawa.

Powszechną metodą zarządzania jest normowanie pracy, czyli wspomniane przez Ciebie planowane wykonanie zadań przez pracowników. W jednej z firm, w których pracowałem w latach 90., w ciągu 10 lat normy dla niektórych stanowisk zostały podniesione o 100-200%, a mimo to pracownicy byli w stanie wykonać pracę. Wynikało to z mocnego niedociążenia stanowisk we wcześniejszym okresie.

Bardzo trudno, nie znając firmy i technologii, ocenić ile faktycznie można wykonać. Do tego mogą pojawiać się naciski, aby jeszcze trochę wyśrubować. W tej sytuacji zareagować powinny związki zawodowe, bo tu właśnie jest ich miejsce. Tyle, że u nas związki zajmują się polityką.

Nie ma idealnego wskaźnika administracja/pr.fizyczni - każda firma jest inna.

Tyle o zarządzaniu. Jednak Twoje pytanie dotyczy bardziej kwestii moralnej, a tu nie jestem w stanie Ci doradzić. Z jednej strony nie czujesz się dobrze z tym co robisz, a z drugiej być może masz rodzinę na utrzymaniu czy inne zobowiązania. Można się rozglądać za inną pracą, ale trudno powiedzieć czy się ją znajdzie.
Sławomir Wawak
Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie

Zobacz bazę ponad 30 000 cytatów z książek o zarządzaniu!
Avatar użytkownika
Slawomir Wawak
Moderator
Moderator
 
Posty: 504
Dołączył(a): 27 maja 2009, o 20:25
Lokalizacja: Kraków

Re: stosunek "umysłowych" do "fizycznych"

Postprzez doradca » 20 sty 2012, o 17:39

takie zachowania to niestety standard w dzisiejszych czasach w większości firm. Takie czasy albo się przystosujesz albo przyjdzie na twoje miejsce inny - silniejszy.
doradca
Vogon
Vogon
 
Posty: 8
Dołączył(a): 20 sty 2012, o 15:41

Re: stosunek "umysłowych" do "fizycznych"

Postprzez robbie » 20 sty 2012, o 20:37

Dzięki za zainteresowanie tematem. Jeśli chodzi o praktyki panujące, to przemilczę, ale chciałbym się skupić głównie na proporcjach administracja-produkcja.

Moje biuro znajduje się na terenach hal produkcyjnych. Tam biura mają tylko kierownicy działów (jak ja) i kierownicy obszarów (moi bezpośredni przełożeni). Pozostała część "administracji" znajduje się w biurowcu. Tam też funkcjonuje stołówka zakładowa, rzekomo dostępna dla wszystkich, ale tak naprawdę zwykłemu pracownikowi nie starczy czasu, by tam dotrzeć, zjeść i wrócić na maszynę. Wszystko jest zrobione w taki sposób, że szeregowy pracownik w zasadzie nie chodzi tam (a tam czerwone dywany jak w PZU i wiele innych luksusów, które biją po oczach). Bywam tam często, bo chodzę na różnego rodzaju szkolenia i widzę, wiem, że tam sielanka. Żadnych nacisków, często uśmiechnięte twarze, nawet w kuluarach mówi się np. "byłam dwie godz. temu w kołchozie, bo musiałam jakieś dane sprawdzić".

Dlatego tak bardzo niepokoi mnie przerost administracji. Rzekomo jedziemy na tym samym wózku wszyscy, bo dobro firmy tego wymaga. Po ponad 10ciu latach pracy zaczynam dostrzegać, że niektórzy jadą, ale inni muszą go pchać, by ten wózek cały czas posuwał się skutecznie naprzód.

A sprawy moralne wiem, że muszę sam rozgryźć. Kilka dni temu zapisałem się do NSZZ. Chyba jako jedyny z kierownictwa.
robbie
Vogon
Vogon
 
Posty: 3
Dołączył(a): 12 sty 2012, o 10:07

Re: stosunek "umysłowych" do "fizycznych"

Postprzez Slawomir Wawak » 20 sty 2012, o 21:13

Podział na biurowiec i hale jest typowy dla firm produkcyjnych z tradycjami. Sam pracowałem kilka lat w takiej firmie, siedząc pośrodku - dział jakości to niby pokój w biurowcu, ale pół dnia łazisz po produkcji. Za moich czasów stołówki już nie było - zbankrutowała. ;-)

Robię ostatnio małe poprawki i korekty w Encyklopedii Zarządzania i trafiłem na artykuł, który może Cię zainteresuje, bo mówi trochę o szerszym kontekście tego, o czym piszesz. Link: http://mfiles.pl/pl/index.php/Kryzys_pracy .

Strzelam, że o "kołchozie" to panie z księgowości mówiły. Przynajmniej ja mam takie doświadczenie, że sporo księgowych siedzi w cyferkach i nie interesuje ich, że za jedną cyferką kryje się człowiek, a za inną maszyna. Kompletny brak przełożenia.

Jaki procent administracji jest w związku, a jaki pracowników z produkcji? Podejrzewam, że produkcja nie mając czasu na obiad, nie ma też czasu na związki, ale może się mylę.
Sławomir Wawak
Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie

Zobacz bazę ponad 30 000 cytatów z książek o zarządzaniu!
Avatar użytkownika
Slawomir Wawak
Moderator
Moderator
 
Posty: 504
Dołączył(a): 27 maja 2009, o 20:25
Lokalizacja: Kraków

Re: stosunek "umysłowych" do "fizycznych"

Postprzez robbie » 31 sty 2012, o 08:53

Do Związków należą tylko pracownicy. Ja jestem jedynym kierownikiem, dochodzi do tego kilku mistrzów. Reszta związkowców to pracownicy na maszynach. Nie za bardzo więc rozumiem Twoje twierdzenie, że prawdopodobnie jest inaczej. Na działach administracja jest sielanka. Niby dlaczego w takim razie mieliby zapisywać się do Związków?
robbie
Vogon
Vogon
 
Posty: 3
Dołączył(a): 12 sty 2012, o 10:07

Re: stosunek "umysłowych" do "fizycznych"

Postprzez Slawomir Wawak » 31 sty 2012, o 14:11

Znam firmy, w których administracja jest w związkach, bo pracownicy nie mają na to czasu - ktoś w końcu musi zarabiać. Związki tam działają po to, aby mieć lepsze przełożenie na zarząd.
Sławomir Wawak
Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie

Zobacz bazę ponad 30 000 cytatów z książek o zarządzaniu!
Avatar użytkownika
Slawomir Wawak
Moderator
Moderator
 
Posty: 504
Dołączył(a): 27 maja 2009, o 20:25
Lokalizacja: Kraków



Powrót do Zarządzanie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości

cron