Aneks do poprzedniego posta:
1. zależy, czy chcemy napisać pracę na temat który nas interesuje, intryguje, wzbudza ciekawość, czy też piszemy pracę na zadany odgórnie temat nie mający nic wspólnego z naszymi zainteresowaniami
2. pytanie czy promotor jest zaangażowany w konsultowanie pisanej przez studenta pracy i pomaga stawiając konstruktywne pytania lub też podejmując dyskusję na zadany temat, czy też "odbębnia" konsultacje i robi tylko to, o co poproszą go studenci
3. czy promotor posiada podstawy merytoryczne w stosunku do tematu pracy, oraz czy chętnie dzieli się w dyskusjach ze studentem nowymi spostrzeżeniami, czy też podjął pomoc w pisaniu pracy na zadany temat posiadając wiedzę niewiele większą niż student
4. polega ona na wskazywaniu pozycji książkowych, publikacji, czasopism, stron internetowych, odbywaniu konferencji dokształcających i poszerzających horyzonty, oraz pozwalające na inne spojrzenie na zadany problem, czy też podaniu jednej pozycji książkowej i wymaganiu nowych badań pod nazwiskiem Promotora
5. powszechnie przyjęto, że dłuższy staż pracy = lepsze przygotowanie merytoryczne, jednak młody doktor często ma świeższe spojrzenie na zadany problem
i posiada wiedzę "poszukiwacza" , a nie tylko osoby "wszechwiedzącej"; ma to zwłaszcza odzwierciedlenie w problemach informatycznych
6. czas poświęcony jednemu studentowi pozwala na szczegółowe zapoznanie się z pracą i problematyką, oraz pozwala na skrócenie czasu pracy dzięki zawiązaniu "bliskiej" współpracy naukowej
7. "współczynnik litości" dla studenta może być rozpatrywany dwojako:
A.
z punktu widzenia studenta- większość studentów uznaje, że im mniej promotor wymaga, tym lepiej, bo nie trzeba się napracować. Jest to jednak błędne myślenie, ponieważ właśnie większość pracy spoczywa na studencie. Ponad to spora ilość studentów przypomina sobie o pisaniu pracy na miesiąc przed obroną, co skutkuje ciągłymi bólami brzucha, wymiotami, a czasem nawet nerwicą.
B.
z punktu widzenia promotora- im większy współczynnik tym większa zdawalność, jednak czy aby na pewno chcemy zatrudniać magistrów, dzięki którym nasze domy zawalą się, drogi będą wyglądać jak ser szwajcarski, a nasze zdrowie będzie stało pod znakiem zapytania? Może jednak warto bliżej przyjrzeć się postępkom naukowym studentów i nanieść "jeszcze jedną" poprawkę w dobrej wierze....
Chociaż to system zarządzania jest zawodny, a nie człowiek jak mogło by się wydawać.
Pozdrawiam Bear100
